envelope redakcja@polskiinstalator.com.pl home ul. Rosoła 10a
02-786 Warszawa

baner

11W Polsce coraz bardziej są widoczne efekty zmieniającego się klimatu. Częściej niż kiedyś doświadczamy niebezpiecznych zjawisk pogodowych, np. burz i nawalnych deszczów, albo suszy. Konsekwencją jest znaczące obniżenie się poziomu wód gruntowych i zmniejszenie zasobów wody słodkiej. Nie ma wątpliwości, że w pilnym trybie trzeba upowszechniać już dostępne technologie oszczędzające wodę i poszukiwać nowych rozwiązań.

12aGalopujące ceny i bezpieczeństwo wodne
Ziemia jest nazywana „błękitną planetą” z powodu mórz i oceanów, które pokrywają prawie ¾ naszego globu. Niestety, tylko 3% tych zasobów stanowi woda słodka, z czego 70% uwięzione jest w lodowcach. Zasoby wody słodkiej w Polsce są szczególnie małe. Jak wynika z danych Eurostatu, na jednego mieszkańca przypada zaledwie 1600 m³/rok (tyle samo co w Egipcie) odnawialnej wody słodkiej. To mniej niż w słonecznej Hiszpanii i we Włoszech, gdzie zasoby te wynoszą 2400 m³/rok. Polska znajduje się na końcu listy państw europejskich pod względem zasobności w wodę. Wielu pomyśli, jak to możliwe? Przecież mamy wiele rzek, kanałów, jezior, stawów… Otóż położenie naszego kraju w stosunku do oceanu wpływa m.in. na wielkość opadów, które maleją od oceanu w głąb kontynentu, z zachodu na wschód. Dlatego opady w Polsce są zdecydowanie mniejsze niż w większości krajów europejskich. Nie tylko w letnich miesiącach, ale i zimowych, gdy brakuje śniegu i zmagazynowanej w nim wody, która po roztopach mogłaby zasilić wody powierzchniowe i podziemne.

19Uzdatnianie malejących zasobów zanieczyszczonej wody jest coraz trudniejsze i bardziej kosztowne. Fachowcy twierdzą, że m.in. z tego powodu w najbliższych latach ceny wody wodociągowej mogą wzrosnąć w Polsce nawet o kilkaset procent.

W polskich mediach o problemach z wodą mówi się zazwyczaj tylko przy okazji powodzi lub dotkliwych susz. W tym roku po kilku ulewnych deszczach w serwisach informacyjnych pojawiły się materiały obrazujące niewydolność systemów kanalizacyjnych, zalane ulice, dramat ludzi, którym woda wdarła się do domów i zniszczyła ich dobytek. To w dużej mierze efekt tzw. zabetonowania miast, zarówno terenów publicznych, jak i prywatnych posesji, które często na większości obszaru są pokryte słabo przepuszczalną lub nieprzepuszczalną nawierzchnią. Podczas deszczu woda szybko odpływa z takich terenów do kanałów deszczowych, a następnie do rzek i morza. Istotnie ograniczone jest jej przenikanie do gruntu i infiltracja, zakłócony jest naturalny obieg wody i spirala się nakręca, bo w efekcie zmniejszają się zasoby wodne. Paradoksem, z którym można się również spotkać, jest odprowadzanie wód opadowych do komunalnych oczyszczalni ścieków, co po pierwsze oznacza marnotrawstwo cennej wody, po drugie – chwilowe przeciążenia i wzrost kosztów pracy takiej oczyszczalni.

Po wielu latach zaczęto także zauważać narastający problem suszy, obniżenia się poziomu wód gruntowych, zbiorników wodnych i rzek, czego dotkliwym skutkiem może być m.in. niewydolność lokalnych ujęć wody pitnej. Latem tego roku doświadczyli tego m.in. mieszkańcy Skierniewic, gdy w mieście przez dwa dni brakowało wody pitnej. Niestety, wszystko wskazuje na to, że takie sytuacje mogą się powtarzać, także w większej skali. Jak temu zapobiec, jak zadbać o bezpieczeństwo wodne naszego kraju? – Zdaniem ekspertów, pilnie potrzebne są szeroko zakrojone działania systemowe, techniczne, prawne, organizacyjne i edukacyjne na poziomie centralnym oraz lokalnym. Najprostsze działania może jednak podjąć każdy z nas, modyfikując nieco swoje nawyki oraz korzystając z dostępnych na rynku rozwiązań oszczędzających wodę. Nawet przy minimalnym ograniczeniu zużycia wody zadziała wtedy efekt skali.

Więcej: „Polski Instalator” 7-8/2019


 

pi